Nowy Pingwin – nowe wyzwania?

Początek bieżącego tygodnia upłynął w mediach technologicznych na dyskusjach na temat informacji o kolejnych zmianach algorytmu wyszukiwania i pozycjonowania stron w najpopularniejszej wyszukiwarce na świecie. Co tym razem przygotował dla nas Google?

Algorytm wyszukiwania i pozycjonowania, o którym ponownie zrobiło się głośno, nazywa się Pingwin, a w miniony weekend doczekaliśmy się jego trzeciej wersji. Warto jednak pamiętać, że Google co rok dokonuje setek zmian w swoim algorytmie rankingowym (choć zwykle szerszej publiczności znane są tylko te większe). Cel, który przyświeca technologicznemu gigantowi, to zapewnienie jak najlepszych wyników wyszukiwania swoim użytkownikom. Najnowsza aktualizacja algorytmu Pingwin była oczekiwana przez wiele osób poważnie  zajmujących się pozycjonowaniem. O ile poprzednie aktualizacje skupiały się bardziej na jakości treści samej witryny, ta ma na celu ocenę profilu linków zewnętrznych, co mieści się w kategorii tzw. optymalizacji „off-page”, czyli czynników zewnętrznych.

Podstawowe pytanie, które zadają sobie właściciele stron, to jakie witryny mogą zyskać, a jakie stracić w nowej sytuacji. Aktualizacja 3.0 jest przede wszystkim ważna dla stron, których widoczność w przeszłości zmniejszyła się lub zwiększyła wskutek działania starszych wersji algorytmu Pingwin. Właściciele witryn, którzy w minionych miesiącach oczyścili profile swoich stron z niepożądanych linków zewnętrznych, będą mogli stwierdzić, czy zrobili wystarczająco dużo, żeby odzyskać widoczność. Społeczność SEO obecnie omawia pierwsze skutki aktualizacji, ale potrzeba jeszcze trochę czasu, żeby stwierdzić, które witryny rzeczywiście na niej zyskały, a które straciły.

Najważniejszym jednak wnioskiem, który powinni wyciągnąć właściciele stron i eksperci SEO, jest to, że czynniki „off page” są elementem SEO, którym trzeba świadomie zarządzać. Webmasterzy powinni dbać o rzetelne budowanie linków zwrotnych (tzw. linkbuilding) i regularnie sprawdzać nowo utworzone linki prowadzące do ich stron. Jeśli się okaże, że pochodzą z witryn, które nie pasują ani do ogólnej tematyki witryny, ani naszego produktu lub marki, można w każdej chwili odciąć się od tych potencjalnie szkodliwych odsyłaczy za pomocą narzędzia do zrzekania się linków.

 Grafika: Fotolia, autor: Steve Young

Kategoria: Aktualności | E-biznes
0 komentarzy0

Twój komentarz